Kokoszyce – czerwiec 2017
Opublikowano: 17 czerwca 2017
Piątkowym popołudniem zajechaliśmy pod pałac w Kokoszycach. Cudowne miejsce wśród zieleni z parkiem, stadniną, „Akademią Byka” i „Studiem Świń”.
Zaczęliśmy od wspólnej kolacji, bo ks. Janusz Wilk powiedział, że trzeba być najedzonym i wypoczętym, żeby czerpać z rekolekcji. Wieczór zakończyliśmy mszą świętą, po której zaczęła się „okupacja” tarasu i „nocne Polaków rozmowy”. Sen nocy (prawie) letniej musiał być przerwany, bo przecież Rafał urodził się 3. czerwca pięćdziesiąt lat temu! O północy się zjawili… grupa fotoreporterów z pieśnią na ustach, aparatami w rękach i dobrymi życzeniami w sercu. Czyli – tradycji stało się zadość.
O 8 rano wszyscy stawili się na porannej modlitwie. Ksiądz Janusz przygotował nam na poranki krótkie konferencje – czyli coś dla ducha. Były tak piękne i wzruszające, że nawet wizja śniadania nie rozporaszała naszych umysłów.
Przed południem mieliśmy konferencje o Maryi i św. Józefie – spojrzenie biblijne. Poznaliśmy historię, prawa i zwyczaje jakie panowały wówczas w Jerozolimie. Księdza Janusza można słuchać bez końca, ale on zapraszał nas na osobiste spotkania z Bogiem, czy to na adoracji w kaplicy, czy w przepięknym parku (rundka w parku, to jedna część różańca). Odpowiadał na wszystkie nasze pytania. Przedstawił nam swoich przyjaciół: Gwizdusia Pospolitego i Wielokropka, czym kupił nasze dzieci.
To cudowny czas, gdy mieszkaliśmy pod jednym dachem z Panem Jezusem, gdy korzystając z pięknego otoczenia mogliśmy oderwać się od spraw codziennych i chwalić Pana za jego dobroć, a także złożyć w Jego ręce wszystkie nasze troski i kłopoty. Umacnialiśmy się w wierze, patrząc na siebie nawzajem, dziękowaliśmy Bogu za przyjaciół.
Na koniec nasze dzieci pod wodzą Mirka przygotowały przedstawienie – specjalnie na Święto Zesłania Ducha Świętego, ale z akcją w czasach współczesnych: Maryja rozmawia przez komórkę z Archaniołem, który stoi w kolejce po karpie w Lidlu. Mali aktorzy byli rewelacyjni, tak jak teksty które sami ułożyli.
Niestety potem już musieliśmy wracać do domu. Krótka, ale intensywna burza zamknęła nasze rekolekcje.
Niech owoce tych trzech dni będą z nami jak najdłużej. Panie, spraw,byśmy jak ten chromy, zawsze przychodzili do sadzawki, bo ty nas tam odnajdziesz.



















































